Patrzysz na wiadomości znalezione dla zapytania: Wyniki sprawdzianu po szóstej klasie

szkoła

Nie kończyłem ósemki, o dziwo. Ale jestem właśnie obiektywny. Porównaj wyniki sprawdzianów na koniec szóstych klas. Ósemka zdeklasowała inne szkoły, wyniki lepsze niż średnia wojewódzka. I tak jest od lat. Daję głowę, że tak samo będzie z wynikami gimnazjum. Dlatego też polecam rodzicom tę szkołę, bo tam uczeń średni, jest lepszy od dobrego w innej szkole. Lata pracy, doskonali nauczyciele, olimpijczycy.

 » 

Atmosfera w sp2 w Żninie

Widze, ze ktos usilnie probuje zmienic temat (nawet sie domyslam kto) Osiagniecia uczniow i wyniki sprawdzianu po szkole podstawowej od wielu lat swiadcza nie tylko o dobrej, ale i bardzo dobrej pracy nauczycieli poczawszy od klasy piewszej do szostej.
Dyscyplina w szkole - tez nie jest zle, a nawet jest bardzo dobrze mimo liberalnego wychowywania w domu. Nie ma w tej szkole chuliganow, nauczyciele roztrzygaja wszelkie problemy, niejednokrotnie czas preznaczony na nauke poswiecaja na wychowanie. A przeciez to czesto rodzice narzekaja, ze nie moga sobie poradzic z jednym czy dwoma dziecmi, a w klasie jest okolo 25 uczniow.
Mimo to nauczyciele nie tylko dobrze wypelniaja swoje obowiazki i polecenia dyrektora, ale czesto wychodza z wlasna inicjatywa z dzialaniami na rzecz uczniow.

Drugi kierunek studiów płatny


Tu się z tobą nie zgodzę. Jeśli ktoś już w podstawówce leciał na dwójach, to marne szanse na to, że w gimnazjum czy w szkole ponadgimnazjalnej będzie się starał. Zresztą uczeń wybitnie zdolny w jakimś kierunku raczej nie przepycha się tylko z klasy do klasy lecąc na dwójach. I taka osoba się pewnie na studia nie dostanie.


Ja w mojej dotychczasowej edukacji miałem w podstawówce najgorsze stopnie, a jakoś nikt mi nie powiedział, że jestem głupkiem [nie bójmy się tego określenia] i nie mam szansy na studia. Mój kolega szóstą klasę kończył z wynikiem 3.0, dosłownie same dostateczne, a aktualnie ma średnią 4.9, i to tylko dlatego, że świadectwo liczy się do rekrutacji. Nieraz na lekcjach słyszałem opinie nauczycieli o kilku 'dwójkowych' uczniach - zdolni, ale leniwi. Oceny nie odzwierciedlają potencjału ucznia, testy gimnazjalne, czy sprawdzian szóstoklasisty też nie. Liczy się to, co ma się w głowie, a nie to, co jest na papierku.

Drugi kierunek studiów płatny

Swoją drogą jeśli ktoś studiował, ale by go wyrzucili i rozpoczynał by od nowa, to miałby te studia za darmo? czy musiał by płacić?



Tu się z tobą nie zgodzę. Jeśli ktoś już w podstawówce leciał na dwójach, to marne szanse na to, że w gimnazjum czy w szkole ponadgimnazjalnej będzie się starał. Zresztą uczeń wybitnie zdolny w jakimś kierunku raczej nie przepycha się tylko z klasy do klasy lecąc na dwójach. I taka osoba się pewnie na studia nie dostanie.



Ja w mojej dotychczasowej edukacji miałem w podstawówce najgorsze stopnie, a jakoś nikt mi nie powiedział, że jestem głupkiem [nie bójmy się tego określenia] i nie mam szansy na studia. Mój kolega szóstą klasę kończył z wynikiem 3.0, dosłownie same dostateczne, a aktualnie ma średnią 4.9, i to tylko dlatego, że świadectwo liczy się do rekrutacji. Nieraz na lekcjach słyszałem opinie nauczycieli o kilku 'dwójkowych' uczniach - zdolni, ale leniwi. Oceny nie odzwierciedlają potencjału ucznia, testy gimnazjalne, czy sprawdzian szóstoklasisty też nie. Liczy się to, co ma się w głowie, a nie to, co jest na papierku.
Przyznam szczerze, nieco zdziwiła mnie twoja wypowiedź. Moja bazuje na ludziach których znam i już w podstawówce lecieli na dwójach,a teraz tworzą raczej te grupy, z którymi nikt się nie chce spotkać w ciemnej uliczce po zmroku. A co do zdolnych, ale leniwych- tacy są najgorsi, bo jak ktoś ma predyspozycje, ale zwyczajnie mu się nie chce, to sory, ale sam jest sobie winien;]

 » 

Szkolnictwo w Mysłowicach

Mysłowiccy absolwenci szkół podstawowych osiągnęli najgorszy w województwie śląskim wynik sprawdzianu pisanego na zakończenie szóstej klasy. Rezultat ten jest jeszcze gorszy niż w roku ubiegłym. Wówczas mysłowiccy szóstoklasiści zakwalifikowali się do przedostaniej grupy. Nieco lepiej poszło gimnazjalistom. W części humanistycznej Mysłowice zakwalifikowano do grupy na miejscu trzecim, natomiast w częsci matematyczno-przyrodnicznej gimnazjaliści z Mysłowic osiągnęli wynik przedostatni

Egzamin szóstoklasistów już jutro



Ponad 15 tys 160. szóstoklasistów z podlaskiego przystąpi jutro do sprawdzianu na koniec podstawówki. Od godziny 9-00 pisać będą test, który sprawdzi zdobyte przez nich umiejętności. Sprawdzian ma pokazać osiągnięcia uczniów z zakresu 5 obszarów umiejętności: czytanie, pisanie, rozumowanie, korzystanie z informacji i wykorzystanie wiedzy w praktyce – wyjaśnił dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Łomży, Waldemar Kurpiewski.

Umiejętności, które będą sprawdzane, mają charakter ponadprzedmiotowy – uczeń zdobywa je na wszystkich zajęciach w szkole podstawowej – podkreśla dyrektor OKE. Sprawdzian kończący szkołę podstawową jest obowiązkowy – muszą przystąpić do niego wszyscy uczniowie klas szóstych. - Sprawdzianu nie można nie zdać – mówi Waldemar Kurpiewski i podkreśla, że wynik ma charakter wyłącznie informacyjny. Uczeń, bez względu na wynik, będzie musiał zostać przyjęty do gimnazjum w swoim rejonie.

Dla uczniów, którzy z różnych przyczyn nie przystąpią do sprawdzianu, OKE przygotowała drugi termin - będzie to 5 czerwca. Jutro w ławkach w łomżyńskich podstawówkach zasiądzie 836. uczniów, w powiecie łomżyńskim sprawdzian pisać będzie 750. Uczniowie pisać będą przez godzinę. Wyniki poznają 22 czerwca, kiedy to otrzymać mają specjalne zaświadczenia. Maksymalnie na sprawdzianie szóstoklasista może zdobyć 40 pkt.

Próbne egazminy w szkołach

W mojej szkole szóste klasy piszą dwa sprawdziany próbne przed tym ważnym, kwietniowym. I dobrze. Uczniowie nie kwapią się do nauki, więc podwójny stres powinien wpłynąć na nich i ich rodziców mobilizująco. Te testy nie dezorganizują pracy. Są przeprowadzane w klasach. Wyniki są analizowane na zebraniu rodziców bardzo szczegółowo i dobitnie. I potem zauważamy, jak bardzo uczniowie angażują się na lekcjach, zaczyna im zależeć. Moi wychowankowie do wszelkich prac kontrolnych podchodzą poważnie. Zdają sobie sprawę, że jest to jedyna forma sprawdzenia ich wiadomości i umiejętności oraz sensu mojej pracy. Śmieję się, gdy im mówię, że ich oceny to jak wypłata dorosłych, a rodzice muszą przecież wiedzieć, co umieją ich pociechy. Praca klasowa, kartkówka czy test ma określone cele, konsekwentne wdrażanie uczniów do pewnych wymagań w sposób życzliwy powoduje, że domagają się wręcz sprawdzianów! chcą poprawić jedynki czy dwóje. (A propos oceny dopuszczającej - głosuję za zniesieniem jej; zaniża poziom nauczania w Polsce). Jeżeli mogłabym coś zasugerować - to zmianę terminu Sprawdzianu; na koniec maja. Co tu kryć - szóstoklasiści po Sprawdzianie są już jedną nogą w gimnazjum, a drugą na wakacjach. Nauka już im nie w głowie. Pozdrawiam.

Próbny Sprawdzian

Moje podejście do sprawdzianu jest następujące: staram się uczciwie przygotować dzieciaki do napisania go na możliwie wysokim poziomie. Wiem, co mają umieć i ich tego po prostu uczę. (Uczę j. polskiego. )Jestem czynnym egzaminatorem, co też jest bardzo cenne przy budowaniu swojego warsztatu. Z każdą kolejną szóstą klasą prowadzę społecznie dodatkowe zajęcia fakultatywne, na których rozwiązujemy testy. Z moich obserwacji wynika, że sporo nauczycieli po skończonym awansie przestaje się przejmować wynikami swoich uczniów. Jakoś tak przestaje im zależeć na wynikach, maleje motywacja, a szkoda...

"Polscy uczniowie są ogłupiani"

"Dziennik": Polski uczeń wart jest tyle, ile punktów zdobył na teście kończącym szkołę. Gazeta podkreśla, że zdaniem ekspertów, testy niszczą polską edukację. Ich zdaniem szkoły zamiast uczyć, produkują "rozwiązywaczy" zadań, którzy - jak pokazały wyniki tegorocznego sprawdzianu kompetencyjnego - nie potrafią nawet napisać prostego wypracowania.

"Dziennik" wylicza, że według nowego systemu, uczniowie mają test wstępny przed pierwszą klasą, test trzecioklasistów, potem na rozpoczęcie i zakończenie czwartej oraz piątej klasy, wreszcie sprawdzian kompetencji w szóstej klasie poprzedzony czterema egzaminami próbnymi.

Część pedagogów na łamach "Dziennika" broni jednak idei testów, bo pokazują słabe i mocne strony ucznia. Poza tym są powszechnie stosowane na świecie. Eksperci zwracają jednak uwagę, że w Polsce trzeba popracować nad ich jakością. Zdaniem gazety, wokół testów narosła swego rodzaju obsesja przygotowań. Nauczycielom zależy, by uczniowie dobrze na nich wypadli, więc przerabiają z nimi testy z poprzednich lat.

Eksperci alarmują jednak, że w tej szaleńczej pogoni za wynikami ani szkoły, ani rodzice nie zauważają postępującego ogłupienia polskich uczniów.

Zdaniem pedagogów, nowoczesny test - egzamin zewnętrzny, powinien być budowany tak, jak psychologowie budują swoje testy inteligencji ogólnej. Wyjaśniają oni w rozmowie z gazetą, że powinien sprawdzać nie tyle zasób wiedzy, ile integralność i funkcjonalność wiedzy, jaką posiada uczeń, a nie uczyć machinalnego rozwiązywania testów

Wasze świadectwa

Polaj - 4
Anglik - 4
Matma - 4
Przyra - 5
Hista - 5
Muza - 5
W-F - 5 (6 jakbym mial pierwsze półrocze zaliczone)
Infa - 5
Plasta - 5
Techna - 5
Rela - 5

Zachowanie - Bardzo dobre (miałobyc wzorowe )
Średnia - 4,7 (jedna piątka więcej i czerwony pasek)

I jeszcze dodam wynik sprawdzianu kompetencji klas szóstych (oryginalna nazwa )
38/40 punktów

Konkursy:
5 razy w piłce nożnej (1,1,1,3,3 miejsca + złoty medal na olimpiadzie)
Turniej szachowy 4 miejsce na 17
Widz na konkursie z przyry
Sztafeta 2 miejsce
i chyba to wszystko.......

Wyniki testu gimnazjalnego

Zgodnie z informacją przekazaną przez Okręgową Komisję Egzaminacyjną w Warszawie, wyniki egzaminu gimnazjalnego oraz sprawdzianu w szóstej klasie szkoły podstawowej, zostaną przesłane do gmin pod koniec sierpnia br.
W chwili obecnej znane są średnie wyniki dla poszczególnych powiatów. Znaleźć je można na stronie internetowej Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej http://www.oke.waw.pl.
Wyniki dla Gminy Brwinów zostaną opublikowane w portalu internetowym gminy niezwłocznie po otrzymaniu z OKE.

Dyrektor się myli, maturzysta płaci

Niedosłysząca maturzystka, Lucyna Grządzińska, przez błąd dyrektorki szkoły pisała maturę z języka polskiego na arkuszu przeznaczonym dla niesłyszących. Gdańska komisja egzaminacyjna żąda teraz, by Lucyna pisała maturę jeszcze raz

Kiedy dyrektorka Zespołu Szkół w Chełmży, w której Lucyna zdawała maturę, zawiadomiła Okręgową Komisję Egzaminacyjną w Gdańsku o swoim błędzie, pracę dziewczyny unieważniono i skierowano ją na powtórny egzamin z języka polskiego w czerwcu.

- Córka jest ofiarą pomyłki dyrektora, nie miała pojęcia, że coś jest nie tak. Jak można narażać ją na powtórny stres, skoro stawiła się na egzaminie i napisała pracę? - pyta Anna Grządzińska. - Gdyby dostała egzemplarz dla niewidomych, to by się zorientowała, a tak - była przekonana, że wszystko jest w porządku.

Pod naciskiem matki maturzystki, która o błędzie szkoły dowiedziała się już po unieważnieniu pracy, gdańskie OKE postanowiło przyjrzeć się sprawie raz jeszcze.

- Dyrektor gdańskiego OKE żądając powtórki matury postąpił zgodnie z prawem - ocenia Maria Magdziarz, p.o. dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej w Warszawie. - Nie można ustalić wyników, jeśli uczeń pisze nie ten zestaw, który powinien. Niestety, dzieci cierpią przez błędy dorosłych. Ostateczna decyzja w tej sprawie zawsze należy do dyrektora danej komisji okręgowej i dlatego do Gdańska należy zwracać się z odwołaniami.

Od kiedy komisje egzaminacyjne zajmują się przeprowadzaniem ogólnopolskich egzaminów (od kilku lat uczniowie zdają egzamin gimnazjalny i sprawdzian klas szóstych), co roku w całym kraju dochodzi do kilku podobnych omyłek. W każdym przypadku zdający musieli pisać jeszcze raz.

Kwadry

Byłam najlepsza studentka na roku – miałam wysokie stypendium, kasę z korepetycji i finansowa niezależnosć od rodziców na dziennych studiach :happy:


Otóż to. Na studiach, na które poszłas z własnej woli (przecież ISTpa tam, gdzie ISTp isć nie chce, wołami nie zapędzisz). Na studiach, które przygotowywały Cię do tego, co robisz i lubisz. Reasumujac - uczyłas się czegos, co Ci się podoba i co Ci się przyda. Nie mów mi tylko, że w szkole wygladało to tak samo. Wydaje mi się, że dla małego ISTpa to katorga (przynajmniej dla mnie była, całe szczęscie, że większosć nauczycieli to zauważała i dawała mi jakies zajęcie) siedzieć na lekcjach, na których nie dowiaduje się praktycznie nic nowego (bo informacje na dany tematu już się samemu gdzies czytało/słyszało), uczy rzeczy, których się ani dokładnie nie zapamięta ani nie wykorzysta nigdy poza sprawdzianem (a ISTp nie lubi działań, z których nic nie wynika) i jeszcze ma za zadanie wpasowywać się w jakies sztywne reguły. To, że robiłam zadania na matematyce czy inne rzeczy po swojemu nie zawsze spotykało się z miłym przyjęciem . Ja sobie rozwiazałam cos tak i tak, najkrócej i najjasniej jak umiałam, a tu się nagle okazywało, że moja wersja jest "zła" i musiałam wszystko robić raz jeszcze w wersji dla idiotów, kroczek po kroczku i okrężna droga, bo przecież moje rozwiazanie wcale jasne nie było (czyt.: nie powinno było być jasne dla ucznia tej a tej klasy). Tymczasem polonistka w szóstej klasie z ocen 6, 6, 6, 5, 6, 6, 5+ (mogłam się pomylić o jedna 6) wystawiła mi 5 stwierdzajac, że "nie umiem się sprzedać" i zupełnie nie miało znaczenia, że choćby gramatykę opanowałam na poziomie gimnazjum... Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, narzekać i narzekać, ale ma to niewielkie znaczenie i obawiam się, że mogłabym kogos zanudzić na smierć (o ile tego jeszcze nie zrobiłam). W każdym razie edukację szkolna na poziomie podstawowym wspominam raczej jako intelektualny zastój (nad którym teraz rozpaczam) niż rozwój i moja srednia wcale nie była skutkiem wytężonej pracy (co do tej jestem zdolna raczej tylko na krótka metę), a jedynie wynikiem tego, że program szkolny miescił się w tym, co już umiałam...

Ja poszłam do gorszego ogólniaka, by nie uczyć się wszystkiego niewiadomo po co, tylko skupić się bezstresowo na tym co lubię.

szkoła bozejewice

Gratulacje za zdobyte wyniki na sprawdzianie klas szóstych.

Atletico Madryt

Dawno nie pisał nikt w tym temacie o znakomitym klubie piłkarskim, jakim niewątpliwie jest Atletico Madryt. W zespole trzeba przyznać, iż morale są znakomite i niewątpliwie duża wiara w siebie zawodników. Luis Armanto Perea ostatnio wypowiadał się na łamach prasy i powiedział, że wciąż są szanse na awans do Europejskich Pucharów. Jedenastka Atletico zawsze daje z siebie wszystko, grają na maxa, dla nich celem jest zadowolenie fanów wiernie zgormadzonych przy stadionie Vincente Calderon w Madrycie. Atletico posiada szanse na awans do Pucharu UEFA, ale musi wygrać wszystkie spotkania jakie zostały do końca sezonu. To jedyna nadzieja na to. Pomimo, że sezon się jeszcze nie skończył, to już zaczynają się plotki na temat transferów. Podobno cudowne dziecko z Madrytu, czyli Fernando Torresa chce kupić Arsenal Londyn. Włodarzy klubu z Londynu o przejście do tego zespołu El nino prosi jego rodak, Jose Antonio Reyes, który dałby wiele, aby z nim grać w drużynie po odejściu Thierry'ego Henrego. Już teraz Torres jest jednym z najlepszych napastników świata i interesują się nim bardzo bogate kluby piłkarskie. Ale jak mówią włodarze Arsenalu, chcą kupić jednego lub dwóch kapitalnych piłkarzy światowego formatu tylko wtedy, kiedy awansują do Ligi Mistrzów na następny sezon, o co będzie trudno po remisie z Tottenhamem, najgroźniejszym rywalem czerwono-purpurowych tak jak i w tabeli, tak jak i pod względami historycznymi. Dużo się mówiło o przejściu na Vincente Calderon także Tomasa Rosick'yego, ale tego kusi jeszcze Juventus Turyn. Na pewno przemawia do Rosickiego argument gry u boku kapitalnego pomocnika, jego rodaka, czyli Pavla Nedveda. Ale to ponoć spekulacje, od dawna wiadomo, że jest bardzo blisko przejścia Czech do Atletico, to moim zdaniem zwykła plotka. O awans na miejsce premiowane startem w Pucharze UEFA będzie ciężko, ponieważ dwóch napastników światowej klasy grających w Madrycie, czyli 27-letni Mateja Kezman oraz właśnie Torres doznali kontuzji. Nie będą grać przez najbliższe dwa tygodnie. Kezman dostał urazu miednicy w meczu z Atletic Bilbao. Uraz Fernanda stwierdzono dopiero po meczu. Był on spowodowany wyeksploeatowaniem kolana, na które Torres narzekał. Doszły mnie słuchy, że Santiago Solari wraca do Madrytu. Podobno nie zadomowił się w zespole Interu. Jednakże co ciekawe wraca do lokalnego rywala, największego wroga swojego byłego klubu! Nie do Realu, tylko do Atletico! Widać, że zespół z Calderon mierzy już powoli w podium, a w najbliższych latach zapewne nawet powalczy o zdobycie mistrzostwa Hiszpanii, co nie powinno dziwić. Z roku na rok buduje się silna paka. I dobre nowiny z ostatniej chwili. Atletico Madryt pokonało na wyjeździe Alaves Vitoria 1-0. Alaves musiało wygrać to spotkanie, aby móc myśleć o utrzymaniu, Atletico musialo wygrać, jeśli myślało wciąż o awansie do europejskich pucharów. Już na samym początku spotkania Atletico przeważało. Budowało ciekawe akcje. Ale to obrona wychodziła obronną ręką, i ataki póki co nie przyniosły skutku. Z minuty na minutę przewaga Atletów rosła, aż w 22 minucie spotkania z rzutu wolnego gola zdobył Antonio Lopez. Wynik do końca pierwszej połowy się nie zmienił, jak się później okazało także do końca spotkania. W drugiej połowie równiez mieliśmy znaczącą przewagę, nie dawaliśmy pograć zespołowi z Vitorii. Dotrzymaliśmy wynik do końca, zachowaliśmy szanse na szóste miejsce a mecz się udał pomimo braku dwóch czołowych napastników i zarazem graczy drużyny, czyli Matei Keżmana i Fernando Torresa. Mamy 3 punkty straty do szóstej Sevilli, więc szanse są. Aby myśleć o dogonieniu Osasuny, to już trochę za późno. Szkoda, że Pepe Murcia nie trenuje nas od początku sezonu, a zapewne mielibyśmy 3-5 miejsce. Bianchi to brzydko mówiąc "łajza". Następny mecz z Mallorcą, jesteśmy faworytami i raczej wygramy, z Osasuną będzie ciężko, ale gramy u siebie, a sprawdzianem naszej formy będzie wyjazdowy mecz z Valencią.

Aupa Atleti!

COS NA TEMAT GONITWY DERBY 2007

Gonitwa szósta - DERBY PÓŁKRWI - klasyczny dystans 2400 metrów, dziesięć koni i to same naj..... Zapis otwiera drobna, szlachetnej budowy Askania (M. Mioduszewska) wychowana w Janowie Podlaskim. Po dobrym początku sezonu kompletnie zawiodła w dwóch startach. Odrodziła się w nagrodzie Arabelli, kończąc na czwartym miejscu, po doskonałym dla niej wyścigu. Kryzys ma już za sobą i należy liczyć na jej udany występ. Kolejnym koniem jest Decyma (A. Kulikowski) - siostra zeszłorocznego derbisty Decybel II. W Oaksie poprowadziła bardzo mocnym tempem, tracąc siły w końcówce wyścigu. Teraz jednak jest w lepszej formie i będzie bardzo groźna. Wiceprezydent - ochabski Akcent (M. Kryszyłowicz) to bardzo atletyczny, urodziwy ogier. W tym sezonie jeszcze nie wygrał. W Nagrodzie Prezydenta Wrocławia mocno atakował pierwsze miejsce, walcząc z Babilonem. Niestety zrobił to za późno. Dzisiejsi rywale będą dla niego zbyt wymagający. Rzeczniańska Wabena (A. Stasiak) jest faworytką tej gonitwy. Trzy starty - trzy zwycięstwa i to najważniejsze do tej pory - Nagroda Arabelli - Oaks. Klacz posiada wszystkie walory klasowego konia - siła i spokój. Dysponuje przyspieszeniem i nie boi się dystansu. Wyhodowany przez Tomasza Turę Baskir to bardzo chimeryczny koń. Od samego początku treningów pracuje z nim dzisiejszy jeździec - Patrycja Szczepańska. Ogier zwyciężył w dwóch gonitwach lecz styl wygranych nie stawia go w roli faworyta. Pozostałe gonitwy (przynajmniej jedna) zostały przegrane z winy jeźdźca. Kolejny koń prywatnej hodowli (Stefan Polednia) - Deroczka (K. Wójcik), to rzetelny grupowy koń. Do tej pory rywalizowała jednak z przeciętnymi końmi. Jej przedderbowy sprawdzian legł w gruzach, gdy po starcie jeździec zatrzymał konia. Jaki był cel takiego zachowania, niewiadomo. Na pewno klacz może próbować walczyć o płatne lokaty ale nie o zwycięstwo. Kolejny uczestnik, tym razem wyhodowany w SK Ochaby, to wymagająca Grawitacja (A. Wyszyńska). Fantastyczny wynik osiągnięty w Nagrodzie Arabelli - Oaks - drugie miejsce, świadczy o olbrzymich możliwościach tego konia. Cały dystans trzymała się blisko prowadzącej Decymy by na ostatnich metrach przegrać z Wabeną. Kary ogier Babilon zgromadził na koncie dwa łatwe zwycięstwa. Jednak klasa ogierów od wielu lat wśród koni półkrwi jest zdecydowanie słabsza od klaczy. Dosiądzie go Austriaczka - C. Fraisl, która doprowadziła go do wygranej w Nagrodzie Prezydenta Wrocławia. Niestety przy tak mocnej obsadzie, rola Babilona może ograniczyć się do walki o niższe płatne lokaty. Kuchennymi drzwiami do grona pretendentów o "Błękitną Wstęgę" dostała się gniada Mila (zmiana jazdy - J. Domańska). Klacz do tej pory ścigała się na dystansach 1600 - 1700 metrów. Nie mieliśmy możliwości obserwowania jej w konfrontacji z mocniejszymi rywalami i na dłuższych dystansach. Dlatego ocena jej aktualnej formy to jeden wielki znak zapytania. Ostatnim uczestnikiem Derby 2007 jest wyhodowana w Janowie Podlaskim kara Emeralda (B. Żechowski). Bardzo zawiódł jej sympatyków występ w Oaks. Zaledwie piąte miejsce to jak na nią bardzo słabo. Zwycięstwo było poza zasięgiem ale drugie - trzecie miejsce bardzo realne. Klacz posiada duży potencjał, który powinna zaprezentować w niedzielę.
Faworyci: Wabena, Grawitacja, Emeralda, Askania, Baskir.

(kopia za strony WTWK PARTYNICE)[/b]

Ulubina postać z H. Potter" a

A więc pop kolei:

[cytat]1. Oceny :
Astronomia Z
Opieka nad magicznymi stworzeniami P
Zaklęcia P
Obrona przed czarną magią W
Wróżbiarstwo N
Zielarstwo P
Historia magii O
Transmutacja P
Eliksiry P
Tak więc poza nudną historią magii, głupim wróżbiarstwem to Harry miał oceny "powyżej oczekiwań". Biorąc pod uwagę że nie miał kompetentnych nauczycieli obrony przed czarną magią [poza Lupinem] więc ta ocena to wyłącnie jego zasluga i Snape'a, który był specem od eliksirów ale nie lubiół Harrego i nie dawał mu równych szans ze ślizgonami to Potter złych ocen nie miał.[/cytat]

A wiec tak, nie twierdzę, że Harry miał złe oceny z sumów, ale analizując książkę ciągle czytamy: Ron i Harry jak zwykle na zadanie domowe dostali poćwiczyć zaklęcie, które nie wychodziło im na lekcji, Hermiona robi zadanie Harremu, Herrmiona poucza Harrego, że powinien o czymś doskonale wiedzieć, ale Harry jako ignorant oczywiście nic kompletnie o świecie nie wie. Sam się dziwiłem w jaki sposób dostał tak dobre oceny z sumów jak przez pierwsze 5 książek czytamy jaki to z niego nieuk, i jakie kłopoty sprawia mu rzucanie zaklęć choćby z Transmutacji(z której dostał mimo to P). Może za nazwisko dostał:). Jedynym przedmiotem z którego nigdy nie miał kłopotu była właśnie obrona przed czarną magią(tak samo jak u Newila zielarstwo:)), ale nie zgodzę się, że jedynym kompetentnym nauczycielem był Lupin, moim zdaniem w czwartej i szóstej części też mamy kompetentnych nauczycieli. Co do tego, że Snape nie lubił Harrego, nie znaczy to że przy nim Harry nie mógł się nauczyć elixirów, czy potem obr... Snape uczył całą klasę, a z niechęci do Harrego wynikało to, że był dla niego bardziej wymagający i nie uprzejmy, lecz pole do nauki miał takie same jak cała klasa, a nawet większe bo zazwyczaj jak ktoś od nas wymaga więcej(obojętnie z jakiej przyczyny), to przez to więcej też musimy umieć. Ale nie Harry był na tyle zapatrzony w siebie, że nie uczył się przedmiotu z którego nauczyciel go nie lubił.(Ocenę nie stawiał Harremu Snape, tylko komisja)

[cytat]2 Miotła
Harry latał świetnie a nie dobrze co widać po tym, że byl w drużynie swojego domu.[/cytat]

Tak a Malfoy, był w drużynie swojego domu:) Swoją drogą uważam, że to co najmniej dziwne, że Harry dostał się do drużyny bez żadnego sprawdzianu, konkursu na zawodnika, cóż pewnie rzeczywiście był na tyle dobry, by jeden udany chwyt(może fartem), przesądził o jego wejściu do drużyny:), ale oprócz tego znajdziesz w książce tak samo dobrych jak on w lataniu, albo i lepszych.(co nie zmienia tego, że był dobry bo parę meczy dzięki niemu wygrali(co prawda jeden fartem, wtedy co połknął znicz, ale wygrali:)))

[cytat]3 >Konrad
2 lata w nauce to masa czasu...a w 6 części uczy go Snape..to nie ma mowy o porządnej nauce. Jak powiedział Konrad
[cytat]ale Harry nie był dobry z ob. przed czar. mag. dla tego, że był jakoś wybitnie z tego uzdolniony, tylko dlatego, że lubił ten przedmiot i często ćwiczył, uczył się go[/cytat]
No moj boże przecież czlowiek nie musi byc wybitnie uzdolniony....mozna go oceniac za to że ćwiczył przedmiot anie ze nie był uzdolniony..[/cytat]

Tak, 2 lata to kupa czasu, ale w 5 części czarodzieje też się zachwycają że umie czarować patronusa, czyli do piątego roku nie poznało się żadnych zaklęć podobnych w formie jak patronus, więc nauka jest podobnie trudna. Co do Snapa napisałem już wcześniej, że uczyć Snape uczył dobrze, a że uczył całą klasę więc Harry miał szanse takie jak reszta klasy. Co do mojego cytatu, chodziło mi o to, że Harry porostu nie jest jakość szczególnie uzdolniony w jakimkolwiek przedmiocie, i tylko ciężką pracą(tak samo jak Hermiona), może wypracować dobre wyniki.

[cytat]4 Moja postać
Ja najbardziej lubię Syriusza, Hagrida i Billa (harry'ego przeciętnie)[/cytat]

Też lubię Hagrida(za humor), Harrego nie lubię.

Euro 2008

Polscy piłkarze od dwóch zwycięstw rozpoczęli przygotowania do finałów mistrzostw Europy. Na Cyprze zakończyło się zgrupowanie kadry, która najpierw wygrała z Finlandią 1:0, a następnie pokonała Czechy 2:0.
O wiele ważniejszy był drugi z tych meczów. Zagrali głównie ci reprezentanci, którzy udanie walczyli o awans do Euro 2008. Dodatkowo wagę zwycięstwa podnosi klasa rywala. Czesi to drużyna z szóstego miejsca w rankingu FIFA, wicemistrz Europy w 1996 roku, mająca w swoim zespole gwiazdy europejskiego formatu.

Przeciwko Czechom trener polskiej reprezentacji Leo Beenhakker wystawił najsilniejszy skład, jaki mógł. I mimo, że Maciej Żurawski czy Jacek Krzynówek ostatnio nie grali regularnie w swoich klubach, to znów stanowili o sile polskiego zespołu. Zwłaszcza Krzynówek, który nie zdołał odejść z VfL Wolfsburg, ale w środowym spotkaniu zagrał cały mecz i udanie pełnił rolę rozgrywającego polskiej drużyny.
Po cypryjskim zgrupowaniu wzrosły szanse Macieja Żurawskiego na wyjazd na Euro. Jeszcze kilka dni temu Beenhakker mówił, iż potrafi wyobrazić sobie kadrę na ME bez tego zawodnika, jeśli będzie siedział w Celticu Glasgow na ławce rezerwowych. Wszystko wskazuje na to, że dla tego piłkarza wreszcie zaświeciło słońce, bowiem z pochmurnej Szkocji przeniósł się do greckiej Larissy po to, aby móc wreszcie regularnie występować na boisku. Przeciwko Czechom wyszedł wprawdzie dopiero w drugiej połowie, ale jego kredyt zaufania u selekcjonera nadal jest bardzo duży.

Priorytetem tej drużyny są finały ME w Austrii i Szwajcarii. Teraz nie wiadomo jednak, co będzie później. Kilku zawodników reprezentacji jest już w takim wieku, że za po czerwcowym turnieju być może zaczną myśleć o zakończeniu reprezentacyjnej kariery. A na jesieni rozpoczną się eliminacje mistrzostw świata, w których znów musi zagrać zgrany, dobrze rozumiejący się zespół.

Beenhakker pokazał, że już teraz o tym myśli i nie chce dopuścić, aby po finałach ME na niektórych pozycjach pojawiły się puste miejsca, na które trzeba powoływać przypadkowych zawodników. Dał jasne przesłanie, że jego plany sięgają o wiele dalej niż Euro 2008 i już obecnie zaczyna tworzyć zespół na jesienną walkę o punkty.

Temu miała służyć pierwsza część zgrupowania, na której było 22 piłkarzy tylko z klubów krajowych. Ten zespół rozegrał w sobotę mecz z rezerwami drużyny narodowej Finlandii i wygrał 1:0. Nie wynik jednak był wtedy najważniejszy, lecz to, co selekcjoner mówił przed tym spotkaniem. Podkreślał, że przez kilka dni obserwował swoich podopiecznych pod kątem tego, kto może znaleźć się w kadrze na Euro, a kto być może będzie grał w eliminacjach MŚ.

Mecz z Finlandią pokazał, że w polskich klubach są zawodnicy, którzy mogą udanie kontynuować dzieło Leo Beenhakkera. Podporę defensywy już wkrótce mogą tworzyć Jakub Wawrzyniak z Legii Warszawa czy Adam Kokoszka z Wisły Kraków, który w dotychczasowych czterech występach w narodowych barwach strzelił już dwie bramki.

- Mam już 35 lat i cieszę się, że pojawiają się piłkarze, którzy wkrótce będą mogli grać na mojej pozycji - mówił środkowy obrońca polskiego zespołu Jacek Bąk, który w środę rozegrał 91. mecz w narodowych barwach. Duże nadzieje wzbudzili także Kamil Grosicki z Legii, Radosław Majewski z Groclinu Grodzisk Wlkp., czy też Rafał Murawski z Lecha Poznań.

Kandydaci do reprezentacji kolejny sprawdzian będą mieli już 27 lutego, gdy we Wronkach w krajowym składzie zmierzą się z Estonią. Natomiast zawodnicy z klubów zagranicznych spotkają się na boisku 26 marca w Krakowie, gdy zagrają ze Stanami Zjednoczonymi.

Kolejne mecze towarzyskie "Biało-czerwoni" rozegrają podczas zgrupowania w Niemczech w drugiej połowie maja. Beenhakker zamierza powołać na nie 28-30 piłkarzy, z których wybierze 23-osobową kadrę na Euro 2008. W Niemczech Polacy zagrają 26 maja z Macedonią, a dzień później z Bułgarią.

1 czerwca na pożegnanie z polskimi kibicami Polacy zagrają na Stadionie Śląskim w Chorzowie z reprezentacją Danii. Następnego dnia zameldują się w Bal Waltersdorf, gdzie będą mieszkać podczas ME.

Co się dzieje w naszych szkołach?

Centralna Komisja Egzaminacyjna ogłosiła wyniki sprawdzianu, który w kwietniu pisało pół miliona 13-latków kończących szkołę podstawową.

Wyniki są przerażające. Co dziesiąty szóstoklasista nie był w stanie poprawnie napisać wypracowania (wymagano choćby 9 linii!). Tylko co trzeci potrafił wykazać się barwnym słownictwem i poprawnym stylem.

Gimnazja, do których trafią absolwenci podstawówek, nie są w stanie uzupełnić braków. Kilka tygodni temu pisaliśmy, że co dziesiąty 15-latek na ogólnopolskim egzaminie gimnazjalnym za wypracowanie dostał 0 lub 1 punkt.

Na sprawdzianie szóstoklasiści mieli opisać miejsce, które jest dla nich "jedyne pod słońcem". Pisali o domu rodzinnym, w którym czują się bezpiecznie i o przyrodzie, która daje poczucie spokoju i piękna. Ale nie zabrakło osób, które napisały o słońcu albo słonecznych miejscach, bo zwrot "jedyny pod słońcem" nic im nie mówił. "Miejsce, w którym widać zachód jak i wschód słońca jest bardzo pięknym krajobrazem" - tak zaczyna się jedna z prac. Uczniowie zapominali o kropkach i przecinkach. Błędy ortograficzne i językowe były w co drugiej pracy.
- Pora, by zajęli się tym metodycy i ci, którzy mają wpływ na oświatę - mówi prof. Roman Dolata, pedagog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Prof. Krzysztof Konarzewski, pedagog z Instytutu Psychologii PAN, winą za braki u szóstoklasistów obarcza polonistów i tych, którzy układają egzaminacyjne tematy. - Z przerażeniem czytałem prace: schematy, kicz, wyuczone banały - irytuje się. - Dzieci piszą o mgiełkach, trawkach i gałązkach. Kopiują najgorszy literacki styl, licząc, że docenią to sprawdzający. Egzamin powinien oceniać nie znajomość ckliwych epitetów, ale to, czy uczniowie potrafią formułować myśl na papierze i przekonać do niej innych - zaznacza.

CKE powołała już zespół, który ma opracować nową formułę sprawdzianu. Tematy wypracowań mają być bardziej konkretne.
Z kolei MEN obiecuje walkę z dysleksją.- Wszyscy uczniowie powinni być diagnozowani pod kątem dysleksji. Tylko tak będziemy mogli tym dzieciom pomóc - mówiła wczoraj minister oświaty Katarzyna Hall.

Egzamin na koniec szkoły podstawowej sprawdza pięć najważniejszych dla ucznia umiejętności: czytania, pisania, rozumowania, korzystania z informacji i zastosowania wiedzy w praktyce.
Uczniowie ze wsi zdobywali średnio o nawet o 3 pkt mniej niż ich rówieśnicy z dużych miast. Wyniki prywatnych szkół były lepsze od państwowych średnio o 4 punkty.
Najlepiej szóstoklasiści radzą sobie z czytaniem ze zrozumieniem - uzyskali średnio 75 proc. pkt.
Najgorzej wypadło pisanie (za wypracowanie przeciętny uczeń dostał tylko 29 proc. pkt) i stosowanie książkowej wiedzy w praktyce (57 proc.). W oparciu o wyniki tego egzaminu CKE prognozuje, że jedna czwarta uczniów może mieć poważne problemy z nauką w gimnazjum.

Z danych Ministerstwa Edukacji Narodowej wynika, że uczniowie klas szóstych z Pomorza pod względem liczby uzyskanych punktów (63 procent) na sprawdzianie zajęli ostatnie miejsce w Polsce - razem z województwami dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, lubuskim, śląskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim.
Co więcej, wykazali się też, obok uczniów z województwa lubuskiego, najgorszą umiejętnością w pisaniu wypracowania w skali całego kraju (55 procent zdobytych punktów). Najlepiej sprawdzian napisali szóstoklasiści województwa małopolskiego (67 procent zdobytych punktów ogółem i 62 procent z umiejętności pisania).
- Nie będę tego komentował, ponieważ nie widziałem jeszcze tabeli z wynikami - mówił nam wczoraj wieczorem Zdzisław Szudrowicz, pomorski kurator oświaty.
Według wstępnych wyników sprawdzianu na zakończenie klas szóstych szkół podstawowych na Pomorzu 70 procent uczniów uzyskało od 18 do 33 punktów (na 40 możliwych). Najsłabiej wypadli uczniowie z powiatu słupskiego (średnio uzyskali tu 23,22 punktów), człuchowskiego (23,57), kościerskiego (23,58 ), lęborskiego (23,8 ) i bytowskiego (23,9). Najlepiej sprawdzian napisali gdynianie (średnio 27,99 punktów), sopocianie (27,69) oraz gdańszczanie (27,32). Do sprawdzianu przystąpiło w województwie pomorskim ponad 25,5 tys. uczniów.

malbork.naszemiasto.pl

Z dyskusji na łamach inrenetowej strony gw

Nic dodać nic ująć!
Arwena 64 napisała:
Od wynikow sprawdzianu klas VI zalezy ocena pracy nauczycieli i dyrektora danej
szkoly. Jesli jest źle - szkola ma obowiazek pisac program naprawczy, a
dyrektorowi grozi nawet usuniecie ze stanowiska. Ale to co wg ogolnopolskich
standardow uwaza sie za zły wynik dla konkretnej szkoly albo konkretnego ucznia
moze byc wrecz bardzo dobrym wynikiem.
Nakazuje sie nam - nauczycielom - indywidualne podejscie do ucznia, prace
dostosowana do mozliwosci owego ucznia. Wiekszosc slabych uczniow juz w zerowce,
a takze w starszych klasach, przechodzi badania w poradniach
psychologiczno-pedagogicznych. Bardzo czestym zaleceniem specjalisty jest
koniecznosc obnizenia wymagan i wlasnie dostosowanie ich do mozliwosci dziecka.
Ok, wiec nauczyciele obnizaja wymagania, ograniczaja stopien trudnosci zadan i
ich ilosc. I tak uczen np. Adas, dochodzi do szostej klasy. I pisze sprawdzian
taki jak jego kolega uczacy sie na samych szostkach. Czy to jest w porzadku? I
egzaminator z OKE sprawdzi jego test i wyliczy mu marne 10 pkt na 40 mozliwych.
I kurator pozniej pomysli sobie: coz za niski poziom nauczania w tej szkole!
Tymczasem my, nauczyciele z tej "marnej wiejskiej szkołki" jak dowiadujemy sie
ze nasz klopotliwy uczen zdobyl 10 punktow na tescie to sciskamy go mocno,
klepiemy po ramieniu i mowimy "Adasiu, wspaniale! swietnie sobie poradziles!" Bo
balismy sie, ze nie napisze nic....No coz, potem napiszemy program naprawczy,
ktory i tak niewiele zmieni, bo nadal beda przychodzic do wiejskich szkol tacy
sami uczniowie jak ten opisywany przeze mnie...

Niech madre glowy opracuja sposoby oceny poziomu i mozliwosci dzieci
rozpoczynajacych nauke w klasie zerowej czyli takich "naturszczyków". Co prawda
nauczycielki zerowek prowadza karty obserwacji dzieci i w rubryce wrzesniowej
bardzo dokladnie wypisane jest jak duzo dziecko juz umie i a czego jeszcze nie
potrafi - ale ktoz to czyta oprocz nauczycieli? Kurator? Egzaminator? A moze
Pani Minister? Nie, tego startu - czesto z bardzo niskiego poziomu - nikt nie
bierze pod uwage. A wypadaloby. Bo potem przychodzi ocena w klasie III. Potem w
klasie VI. I powinno tu nastapic porownanie wynikow ale - nie jedynie do
standardow ogolnopolskich - lecz glownie dotyczacych danego ucznia: ile
osiagnal w ciagu lat nauki? My nauczyciele to wiemy. Ale urzednicy oceniajacy
nasza prace tego nie wiedza.

Jeden uczen mimo ciezkiej pracy i checi nie wzleci wyzej niz jego maksymalne
mozliwosci. Inny uczen mimo wielkich mozliwosci, bedzie cale zycie nisko latal,
bo nie ma motywacji do nauki. Oczywiscie, ze zadaniem nauczyciela jest pokonywac
te trudnosci i czesac uczniom te piorka, suszyc je zeby jednak polecieli...bez
wzgledu na sytuacje. Oczywiscie, ze nauczyciele nie moga calej winy za
mozliwosci uczniow zwalac na rodzine i srodowisko. Od ich zapalu i wiedzy
bardzo duzo zalezy. Ale oceniajacie nauczycieli i szkoly sprawiedliwie. I samych
uczniow tez.

Pani Minister!
Dajcie do kazdej wiejskiej szkoly pedagoga, psychologa i logopede. Dolozcie
godzin na zajecia dydaktyczno-wyrownawcze.
Zapewnijcie prace szkolnych swietlic w pelnym wymiarze godzin.
Zapewnijcie dowozy dzieciom w takiej czestotliowsci jaka jest potrzebna danej
szkole ( by mozna bylo prowadzic zajecia pozalekcyjne popoludniami ).
Dajcie pieniadze na modernizacje sprzetu komputerowego i internet dobrej jakosci.
I pozwolcie nauczycielom pracowac w godnych warunkach.

Heloł. ;)

Nazywam się Ania { brzydkie i pospolite imię, którego nie cierpię } .
Mieszkam w Żarach { woj. lubuskie } .

Hobby

akrobatyka artystyczna- od ośmiu lat moją największą pasją jest akrobatyka artystyczna, zaczęłam trenować w podstawówce.

siatkówka-od czwartej klasy podstawówki gram w siatkówkę, wtedy też sport ten stał się moją, zaraz po akrobatyce największą pasją, gdy szłam do gimnazjum wybrałam klasę siatkarsko-koszykarską{ dziewczyny- siatka, chłopacy- kosz } .

taniec- Kocham taniec, od małego zawsze uwielbiałam tańczyć, bez względu na miejsce, porę etc. od pierwszej do trzeciej klasy podstawówki chodziłam na tańce w szkole, w czwartej i piątej klasie tych tańców już nie było, ponownie ruszyły w szóstej klasie i znowu zapisałam się do grupy. w między czasie w piątej klasie dołączyłam do grupy, która tańczy taniec hip-hop { to już poza szkołą } , od pierwszej gimnazjum tańczę taniec towarzyski { nie przepadam za tym, aczkolwiek chodzę do prywatnej szkoły i tt jest obowiązkowy } , najbardziej lubię tańce latynoamerykańskie, natomiast standardowych nienawidzę.

języki obce- kocham uczyć się języków obcych.
j. francuski- uczyłam się aż trzy miesiące.
j. niemiecki- uczę się od jedenastu lat.
j. angielski- uczę się od dwunastu lat.
j. rosyjski- uczyłam się trzy lata.
j. japoński- to było chwilowe zainteresowanie. uczyłam się rok.
właściwie nic już nie pamiętam. ;]

muzyka- kocham słuchać, śpiewać i grać. nie mam ładnego głosu, ale przecież to nie wyklucza samotnego śpiewania. gram na gitarze.

mam wiele zainteresowań, ale nie będę Was zanudzać.

Wolny czas

Niestety nie mam dużo wolnego czasu, ale jeżeli już troszkę go mam, staram się to jak najlepiej wykorzystać. Często słucham muzyki, wychodzę z przyjaciółmi, siedzę przy komputerze, chodzę na zakupy.

Codzienność

Jak już pisałam, nie mam dużo wolnego czasu. jest to spowodowane tym, że jestem bardzo zajęta w życiu. mój przeciętny dzień wygląda tak;
* idę do szkoły.
* siedzę w szkole
* wracam ze szkoły.
* godzinka/ półtorej poświęcone na odrabianie lekcji.
* trening.
* czytam książkę/ siedzę przy kompie etc.

Mam bardzo dużo zajęć dodatkowych.
akrobatyka- dwa razy w tygodniu { dwie godziny }
niemiecki- raz w tygodniu czterdzieści pięć minut.
angielski- dwa razy w tygodniu { dwie godziny }
siatkówka- trzy razy w tygodniu { godzinę }
taniec { hip hop } - dwa razy w tygodniu { godzinę }
j. polski- raz w tygodniu { godzinę, w styczniu i lutym dwie godziny }
gitara- dwa razy w tygodniu { godzinę }
fizyka- raz w tygodniu { godzina }

Szkoła

Staram się, aby moje oceny były jak najlepsze.
informację o wszelkich sprawdzianach itp. skrupulatnie zapisuję w swoim kalendarzyku, do którego codziennie zaglądam.
staram się zgłaszać do dodatkowych referatów/prezentacji, jeżeli jest taka możliwość. zawsze wracając ze szkoły najpierw odrabiam zadania i zaglądam do podręczników. nauka jest dla mnie ważna.
jestem humanistką, uwielbiam j. polski, nigdy nie miałam problemów z gramatyką, nie popełniam błędów ortograficznych, jestem perfekcjonistką { jeżeli chodzi o pisanie } , podobno mam talent do pisania wypracowań, czemu ciągle zaprzeczam. ostatnio usłyszałam opinię, iż powinnam zostać pisarką, co szczerze mówiąc, rozbawiło mnie.
Szesnastego lutego odbędzie się powiatowy etap olimpiady z języka polskiego, będziemy pisać jedynie wypracowanie, zobaczymy jak mi pójdzie.

Przyszłość, marzenia

Przyszłość mam już poniekąd zaplanowaną, aczkolwiek nie wiem co z tego wyjdzie. najpierw chciałabym ukończyć szkołę z dobrym wynikiem, potem pragnę wyjechać do ciotki { USA } i dostać się na tam na jedną z prestiżowych uczelni, najbardziej marzy mi się Yale, ale w grę wchodzi również Columbia, Harvard, Princeton, Dartmouth, Cornell, Brown.
Jeżeli nie uda się w Ameryce, spróbuję w Anglii { Oxford i Cambridge } , a ostatecznie w Dusseldorfie { Heinrich-Heine-Universität }
Chcę studiować prawo, już od dawna największą wagę przykładam do przedmiotów, które do prawa są potrzebne. { języki, historia }
Jeżeli uda mi się w USA, prawdopodobnie po ukończeniu studiów zamieszkam w Niemczech.

Co by tu jeszcze pisać...już wystarczająco dużo o mnie wiecie,
jeżeli nie to pytajcie.

Ps. o forum dowiedziałam się z googli najpierw jak tu weszłam od razu pomyślałam, że forum jest puste [ w ogóle. po co jest ukryte ? ] i miałam zamiar stąd wyjść, ale jednak zostałam.

Gimnazjum nr 11

Gimnazjum nr 11

91-358 Łódź, ul. Stawowa 28

tel. 659 20 76, 659 10 97

e-mail: gim11lodz.@op.pl

www: 11gimlodz.prv.pl

Klasy: humanistyczna z językiem niemieckim od podstaw, językowa z angielskim i niemieckim, humanistyczna z rozszerzonym angielskim, informatyczna z elementami przedsiębiorczości, sportowo-informatyczna, przyrodnicza i ogólna

Języki obce: angielski, niemiecki, francuski

Średnia szkolna z ubiegłorocznego egzaminu końcowego:

Część humanistyczna - 37,42 pkt

Część matematyczno-przyrodnicza - 27,9 pkt.

Liczba uczniów w szkole: 504

Średnia liczba uczniów w klasie: 27

Godziny zajęć: 8-15.20

Komunikacja: w pobliżu gimnazjum zatrzymują się tramwaje linii: 4, 11, 46 autobusy: 73, 84, 99.

Liczba ubiegłorocznych absolwentów: 172

W liceach ogólnokształcących naukę kontynuuje: 152

W liceach profilowanych: 2

W technikach: 14

W zawodówkach: 4

Imprezy cykliczne: uroczystość z okazji odzyskania przez Polskę niepodległości, „Raz na ludowo” - prezentacje kultur regionalnych, międzyszkolny przegląd małych form teatralnych, wystawa historyczna - „Oni tworzyli Europę”, dzień przedsiębiorczości, galeria prac uczniów - comiesięczne prezentacje najlepszych prac; wystawa ekologiczna; konkurs na najciekawszą wystawę o Unii Europejskiej, koncerty charytatywne, np. walentynkowy połączony ze zbiórką pieniędzy na Szkolny Fundusz Pomocy Dzieciom, Festiwal Teatrów Klasowych, Festiwal Twórczości Uczniowskiej - z okazji Dnia Dziecka uczniowie przedstawiają swoje talenty plastyczne, muzyczne, sportowe; międzyszkolny konkurs plastyczny „Anioły, aniołki, aniołeczki”

Zajęcia pozalekcyjne: 12 kół przedmiotowych, trzy kola językowe, zajęcia wyrównawcze, Szkolny Klub Miłośników Szkół Pięknych, Klub Ludzi Twórczych, Klub Absolwenta, SKS, koła turystyczne, Klub Przyjaciół Łodzi, koło fotograficzne

W szkole jest 55 komputerów i 2 pracownie informatyczne

Obiekty sportowe: nowoczesna hala sportowa przedzielona dwiema elektrycznie podnoszonymi kotarami, sala do lekkiej atletyki, gimnastyki korekcyjnej i trzy salki do tenisa stołowego, siłownia plus boisko do piłki nożnej

Szkoła chwali się: certyfikatem „Szkoły z klasą”; Szkolnym Funduszem Pomocy Dzieciom wspomagającym finansowo dzieci biedne, zbiórką darów dla domów dziecka i schroniska dla zwierząt, szkolnym radiowęzłem, imprezami dla przedszkoli i szkół podstawowych, finalistami i laureatami wielu konkursów i zawodów.

Jest stołówka, obiad z deserem kosztuje 3 zł

Opieka medyczna: pielęgniarka trzy razy w tygodniu

Spośród kandydatów spoza rejonu pierwszeństwo mają ci, którzy osiągają wysokie wyniki w nauce i na sprawdzianie po szóstej klasie, mają co najmniej ocenę dobrą z zachowania, są laureatami bądź finalistami konkursów

Żądamy etyki w szkołach!

Chodzący na religię mają większe szanse dostać się do renomowanego gimnazjum czy liceum - zauważyli rodzice łódzkich uczniów. Ich obawy podziela Rzecznik Praw Obywatelskich, który wystąpił w tej sprawie do ministra edukacji

Problem dotyczy uczniów podstawówek i gimnazjów, którzy nie chodzą ani na religię (bo nie chcą), ani na etykę (bo w szkole jej nie ma).

Religia i etyka to przedmioty do wyboru. Sęk w tym, że religia jest w 27,5 tysiącach szkół w całym kraju, a etyka tylko w 334.

Dotychczas oceny z tych przedmiotów nie miały znaczenia. Większość rodziców wybierało dla dzieci religię, a kto na nią nie chodził, siedział w świetlicy czy bibliotece lub wcześniej kończył lekcje. Rodzice rzadko wymuszali na szkołach lekcje etyki. A jeśli nawet - dyrektorom trudno było znaleźć nauczyciela tego przedmiotu (po studiach filozoficznych z przygotowaniem pedagogicznym).

Ale w lipcu br. ówczesny minister edukacji Roman Giertych zdecydował, że oceny z religii i etyki będą wliczane do średniej na świadectwie. Tak, jak oceny z języka polskiego, historii czy geografii.

W Szkole Podstawowej nr 34 w Łodzi etyki nie ma. - Nie było chętnych - tłumaczy dyrektorka Agnieszka Błażejczyk. - Pojawili się teraz. Od początku września dostałam już dziesięć podań z prośbą o zorganizowanie takich zajęć.

- Oceny z religii to zazwyczaj szóstki. Podwyższają średnią. Córka na religię nie chodzi, niech więc podwyższa sobie średnią dobrym stopniem z etyki - mówi Rafał Wichman, ojciec szóstoklasistki Agnieszki z SP nr 34. Dlaczego średnia taka ważna?

O przyjęciu do gimnazjum decyduje wynik sprawdzianu po szóstej klasie, ale przy identycznych wynikach szkoły wybierają uczniów z lepszymi ocenami, czyli wyższą średnią. Z kolei kandydaci do liceów i techników za świadectwo z wyróżnieniem dostają dodatkowe punkty.

Dlatego etyki domagają się też rodzice uczniów z łódzkiego Gimnazjum nr 1. Dyrektor Bogusław Olejniczak nie dziwi się: - Oceny z religii są zazwyczaj bardzo dobre. Po włączeniu ich do średniej świadectwa będą nierówne. Z korzyścią dla tych, którzy chodzą na religię. Dlatego wystąpiłem już do gminy o dodatkowe godziny na etykę.

Dodatkowe lekcje to jednak dodatkowe pieniądze z kasy samorządu. - Jeśli w szkole na etykę zechce chodzić przynajmniej osiemnastu uczniów, przedmiot będzie - zapewnia Jacek Człapiński, dyrektor wydziału edukacji w łódzkim magistracie. A przy piętnastu chętnych? Człapiński: - Zastanowimy się.

Zofia Franek, dyrektorka Gimnazjum nr 15, wskazuje jeszcze jedną przyczynę rosnącej popularności etyki: - Nie wszystkim podoba się wliczanie do średniej oceny z uczuć religijnych.

Ale tych, którzy wybiorą etykę, ostrzega: - To ciekawa, ale niełatwa dziedzina wiedzy. Oceny mogą być jak z matematyki, a nie z religii.

- Córka nie musi mieć szóstki z etyki. Chodzi o to, by miała na nią szansę. Żeby było sprawiedliwie - przekonuje ojciec Agnieszki.

Zapytaliśmy MEN, czy w związku z nowymi zasadami naliczania średniej szkoły mają teraz obowiązek organizować etykę i czy resort w tym pomoże? Nie dostaliśmy odpowiedzi.

Problem widzi Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski. "Liczę, iż dla uczniów nie uczęszczających na lekcje religii uda się we wszystkich szkołach (lub grupach szkół) zorganizować lekcje etyki, tak aby dla wszystkich uczniów - na równych zasadach - można było obliczyć średnią ocen z tej samej ilości przedmiotów" - napisał w liście do ministra edukacji Ryszarda Legutki.

Altetico Madryt

Założyłem temat o zespole znakomitym, jaki jest niewątpliwie Atletico Madryt. W zespole trzeba przyznać, iż morale są znakomite i niewątpliwie duża wiara w siebie zawodników. Luis Armanto Perea ostatnio wypowiadał się na łamach prasy i powiedział, że wciąż są szanse na awans do Europejskich Pucharów. Jedenastka Atletico zawsze daje z siebie wszystko, grają na maxa, dla nich celem jest zadowolenie fanów wiernie zgormadzonych przy stadionie Vincente Calderon w Madrycie. Atletico posiada szanse na awans do Pucharu UEFA, ale musi wygrać wszystkie spotkania jakie zostały do końca sezonu. To jedyna nadzieja na to. Pomimo, że sezon się jeszcze nie skończył, to już zaczynają się plotki na temat transferów. Podobno cudowne dziecko z Madrytu, czyli Fernando Torresa chce kupić Arsenal Londyn. Włodarzy klubu z Londynu o przejście do tego zespołu El nino prosi jego rodak, Jose Antonio Reyes, który dałby wiele, aby z nim grać w drużynie po odejściu Thierry'ego Henrego. Już teraz Torres jest jednym z najlepszych napastników świata i interesują się nim bardzo bogate kluby piłkarskie. Ale jak mówią włodarze Arsenalu, chcą kupić jednego lub dwóch kapitalnych piłkarzy światowego formatu tylko wtedy, kiedy awansują do Ligi Mistrzów na następny sezon, o co będzie trudno po remisie z Tottenhamem, najgroźniejszym rywalem czerwono-purpurowych tak jak i w tabeli, tak jak i pod względami historycznymi. Dużo się mówiło o przejściu na Vincente Calderon także Tomasa Rosick'yego, ale tego kusi jeszcze Juventus Turyn. Na pewno przemawia do Rosickiego argument gry u boku kapitalnego pomocnika, jego rodaka, czyli Pavla Nedveda. Ale to ponoć spekulacje, od dawna wiadomo, że jest bardzo blisko przejścia Czech do Atletico, to moim zdaniem zwykła plotka. O awans na miejsce premiowane startem w Pucharze UEFA będzie ciężko, ponieważ dwóch napastników światowej klasy grających w Madrycie, czyli 27-letni Mateja Kezman oraz właśnie Torres doznali kontuzji. Nie będą grać przez najbliższe dwa tygodnie. Kezman dostał urazu miednicy w meczu z Atletic Bilbao. Uraz Fernanda stwierdzono dopiero po meczu. Był on spowodowany wyeksploeatowaniem kolana, na które Torres narzekał. Doszły mnie słuchy, że Santiago Solari wraca do Madrytu. Podobno nie zadomowił się w zespole Interu. Jednakże co ciekawe wraca do lokalnego rywala, największego wroga swojego byłego klubu! Nie do Realu, tylko do Atletico! Widać, że zespół z Calderon mierzy już powoli w podium, a w najbliższych latach zapewne nawet powalczy o zdobycie mistrzostwa Hiszpanii, co nie powinno dziwić. Z roku na rok buduje się silna paka. I dobre nowiny z ostatniej chwili. Atletico Madryt pokonało na wyjeździe Alaves Vitoria 1-0. Alaves musiało wygrać to spotkanie, aby móc myśleć o utrzymaniu, Atletico musialo wygrać, jeśli myślało wciąż o awansie do europejskich pucharów. Już na samym początku spotkania Atletico przeważało. Budowało ciekawe akcje. Ale to obrona wychodziła obronną ręką, i ataki póki co nie przyniosły skutku. Z minuty na minutę przewaga Atletów rosła, aż w 22 minucie spotkania z rzutu wolnego gola zdobył Antonio Lopez. Wynik do końca pierwszej połowy się nie zmienił, jak się później okazało także do końca spotkania. W drugiej połowie równiez mieliśmy znaczącą przewagę, nie dawaliśmy pograć zespołowi z Vitorii. Dotrzymaliśmy wynik do końca, zachowaliśmy szanse na szóste miejsce a mecz się udał pomimo braku dwóch czołowych napastników i zarazem graczy drużyny, czyli Matei Keżmana i Fernando Torresa. Mamy 3 punkty straty do szóstej Sevilli, więc szanse są. Aby myśleć o dogonieniu Osasuny, to już trochę za późno. Szkoda, że Pepe Murcia nie trenuje nas od początku sezonu, a zapewne mielibyśmy 3-5 miejsce. Bianchi to brzydko mówiąc "łajza". Następny mecz z Mallorcą, jesteśmy faworytami i raczej wygramy, z Osasuną będzie ciężko, ale gramy u siebie, a sprawdzianem naszej formy będzie wyjazdowy mecz z Valencią. Zapraszam do dyskusji.

Aupa Atleti!

wywiad z dariuszem michalczewskim (duzy format gazeta.pl)

Taki ze mnie cwaniaczek. Rozmowa z Dariuszem Michalczewskim, bokserskim mistrzem świata

Dariusz Michalczewski. Wzrost 1,84 m, waga płciężka (limit: 79,378 kg). Jako amator zdobył: w 1985-86 - tytuł Mistrza Polski Juniorów; w 1986 r. - brązowy medal w Mistrzostwach Europy Juniorów w Danii; w 1987 r. - Mistrzostwo Polski Seniorów (waga lekkośrednia); w 1991 r. - Mistrzostwo Europy Seniorów (waga półciężka). W karierze zawodowej ma na swoim koncie: 1993 r. - Mistrz Świata kategorii IBF w wadze półciężkiej; 1994 r. - Mistrz Świata kategorii WBO w wadze półciężkiej; 1997 r. - Mistrz Świata kategorii WBO, WBA i IBF
Fot. Maciej Zienkiewicz

Magdalena Grzebałkowska 04-09-2003, ostatnia aktualizacja 02-09-2003 13:20

Kto miał w końcu rację? Ja. Dziś nikt w Niemczech nie ma problemu z nazwiskiem Michalczewski

Podobno nokaut to zderzenie z pędzącym pociągiem

Nie wiem. Mnie nikt jeszcze nie znokautował.

Ale w 1995 roku, podczas walki z Hiszpanem Roberto Dominguezem, byłeś liczony.

Już w pierwszej rundzie.

Bolało?

Tych uderzeń się nie widzi i nie czuje. Nie bolą. Za dużo adrenaliny. Nagle tracisz świadomość, lądujesz na tyłku i gwałtownie się budzisz. I jest po walce. Albo słyszysz, jak sędzia liczy, wstajesz i walczysz dalej.

A nie wolisz się wtedy położyć na deskach, czekać, żeby Cię znieśli i zabrali do domu?

Nie, nawet jeśli ci się wydaje, że uż nie wstaniesz, i tak się podnosisz.

Mimo wszystko wolałabym nokautować. Przyjemne uczucie?

Trudno powiedzieć. Raczej tak. Nagle widzisz, że przeciwnik leży, a ty skaczesz na liny. Samego momentu uderzenia nie czujesz.

Nie słyszysz tego chrzęstu kości, darcia rękawicą o policzek? Nie widzisz śliny i krwi przeciwnika?

To widać dopiero na zdjęciach. Zresztą nie zawsze tak jest. Jak uderzasz w punkt, płynnie, to nie musisz używać nawet dużo siły. Ledwo dotykasz brody przeciwnika, a on już pada. Zadajesz krótki cios, lewy sierpowy i jesteś wolny, stres odpływa.

Gdyby żył Twój ojciec, pewnie skończyłbyś studia.

Nie wiem. Ojciec też kiedyś boksował, w Gedanii. Stoczył sto walk, przez klub udało mu się załatwić mieszkanie na Przymorzu w Gdańsku. Ale wiem, że chciał studiować w Wyższej Szkole Morskiej. Został jednak radiotechnikiem na kolei.

Do szóstej klasy byłeś prymusem

Miałem same piątki. Ojciec pilnował, żebym dobrze się uczył. Razem odrabialiśmy lekcje, przepytywał mnie przed sprawdzianami. Nawet czwórkę z plusem wymazywałem z zeszytu, żeby go nie denerwować. Ojciec przez siedem lat chorował na raka węzłów chłonnych. Ciągle były szpitale, lekarze. Wszyscy byli już bardzo udręczeni. O jego śmierci dowiedziałem się w dniu zakończenia szóstej klasy, w 1980 roku. Właśnie wracałem ze świadectwem.

Wtedy zajął się Tobą wujek Józek. Trener boksu w gdańskim klubie Stoczniowiec.

Powiedział, że weźmie mnie na obóz sportowy, żeby mamę trochę odciążyć. I tam się okazało, że nie-zły jestem w biegach, kajakach. Boksować wtedy jeszcze nie mogłem, bo to sport dozwolony od 15. roku życia. Ale coś tam po cichu próbowałem. Po wakacjach zacząłem chodzić na treningi.

Lubiłeś się bić na podwórku.

Jak to dzieci. Tłukliśmy się o to, kto zajmie boisko albo umyje szyby w samochodach na parkingu. Dziś niekiedy piszą, że byłem w gangu albo mafii. Jakie gangi? To była zwykła podwórkowa rywalizacja.

Za grzeczny to jednak nie byłeś.

Fakt. Zawsze jak w szkole trzeba było stanąć w czyjejś obronie, to słali Michalczewskiego. Ale nigdy nie biłem słabszych. Tylko raz wlałem dziewczynie, starszej ode mnie o trzy lata. Była większa i sama mnie sprowokowała. Potem przyszła na skargę. Dostałem za to straszne lanie od ojca. Pasem, na goły tyłek.

Ale dyrektora szkoły uderzyłeś?

On mnie przyłapał na piciu piwa. Na zabawie kończącej podstawówkę. Wziął mnie do kantorka woźnego. Coś tam krzyczał i chciał zdzielić. A ja wtedy już trenowałem. I odruchowo go walnąłem w łeb.

Lewym sierpowym?

Nie, prawym prostym.

Znokautowałeś go?

Skąd, to był wielki chłop, a ja byłem mały.

Zrobił aferę?

Nikomu nie powiedział. Może się wstydził, że dostał? Miał nagrabione, bo bił inne dzieci, rzucał w nie kluczami i kredą.

Babciu, jestem w gazecie!

Potrafiłbyś zrobić dziś krzesło albo obić fotel?

Nie, bo mam dwie lewe ręce. Wprawdzie jestem z zawodu tapicerem stolarzem, ale to nic nie znaczy.

To po co poszedłeś do zawodówki stolarskiej?

Żeby móc trenować boks. Wszyscy mówili, żebym poszedł do liceum albo technikum, ale ja się uparłem. Bałem się, że w lepszej szkole nie dam rady z nauką i sportem.

I nigdy nie żałowałeś, że nie uczyłeś się dalej?

Nigdy, bo od początku miałem świetne wyniki w sporcie. Byłem mistrzem Polski spartakiady, mistrzem młodzieżowców, seniorów, potem Europy, mistrzem świata. Czego tu żałować? Jestem pewien, że wybrałem dobrą drogę. Musiałbym być wariatem, żeby mówić: "Szkoda, że nie mam matury" .

Twoją ulubioną książką jest "My, dzieci z dworca ZOO". A inne?

Nie pamiętam. Przeczytałem bardzo mało książek. Parę lektur. Zawsze byłem zbyt zajęty albo zmęczony treningiem. Czytam dużo prasy. Umiem też uczyć się od innych. Jestem świetnym słuchaczem. Taki ze mnie cwaniaczek. Trochę się dowiem od tego, trochę od tamtego i udaję, że jestem najmądrzejszy. Na szczęście nie wychylam się za bardzo ze swoją wiedzą.

Więcej

http://www1.gazeta.pl/wyborcza/1093892,34467,1647584.html?as=2&ias=13